Pawilon TV
OGLĄDAJ
Pawilon TV

poprzedni odcinek

Teraz odtwarzane

Pobieranie treści...

następny odcinek

Pobieranie treści...

PAWILON
[wpml_language_switcher type="footer" flags=1 native=1 translated=1]
{% for code, language in languages %} {{ code }} {% endfor %}
[/wpml_language_switcher]

esej dostępny w języku polskim i angielskim
link to english version


[ PL ]

Ruina i opór: opowieść o dwóch rzekach

Joy Neumeyer

We get the Dialectic fairly well,
How streams descending turn to trees that climb,
That what we are not we shall be in time,
Why some unlikes attract, all likes repel.
But is it up to creatures or their fate
To give the signal when to change a state?

(Dialektykę łapiemy nieźle: 
Jak to, co spływa w dół, obraca się we wzrost, 
Że nie będziemy wiecznie tym, co dziś jawi się wprost, 
Czemu to, co się czubi, może się zarazem i lubić. 
Ale czy to sprawą przeznaczenia jest czy naszą 
By dać znak do zmiany czasom?)
– W.H. Auden, 19401

Rzeki łączą; czynią życie możliwym.

Rzeki dzielą; czynią życie niepewnym.

Dialektyka rzeki domaga się szacunku: rzeka nie może płynąć bez powodzi. A jednak w pościgu za zyskiem ludzie usiłowali podważyć jej złożoność. Odra i Missisipi, które przepływają przez dwa różne kontynenty, są świadkiniami naszego własnego dualizmu, gdzie nieskończona zdolność budowania jest przyćmiewana przez pęd do zniszczenia. Epoka antropocenu ujawnia dziś pychę tkwiącą w przekonaniu, że jesteśmy panami. Jeśli chcemy, by zasilające nas wody przetrwały, wola władzy musi ustąpić etyce troski.


Odra płynie z południa na północ, z czeskich gór do Bałtyku. Missisipi płynie z północy na południe, z Minnesoty do Zatoki Meksykańskiej. Przez tysiąclecia obie przyciągały ludzi. Starożytne społeczności znalazły w i wokół nich zaspokojenie swojego pragnienia, ryby, które napełniały ich brzuchy, płodną ziemię do uprawy i drogi, które pozwalały im się komunikować. Zbudowały osiedla, które zamieniły się w wioski, i łodzie, które pływały do odległych miast. Biegnący przez Odrę szlak bursztynowy przenosił kosztowności z wybrzeża Bałtyku, podczas gdy szlak solny transportował smaki ze scytyjskich stepów na germańskie stoły. Wzdłuż Missisipi rdzenni mieszkańcy Ameryki wznosili kopce i piramidy, gdzie sąsiedzi zbierali się, żeby obradować i ucztować w pobliżu pól kukurydzy, dyni i słonecznika. Ludy te przyjmowały wylewanie rzeki jako dar, który zapewniał obfitość ryb i odnowienie gleby.

Wraz z powstaniem scentralizowanych państw władających odległymi dominiami, rywalizujące ze sobą siły próbowały przejąć owe rzeki. W 1541 roku Missisipi została „odkryta” przez Hernanda de Soto, hiszpańskiego konkwistadora poszukującego złota. Przybycie de Sota rozpoczęło wyścig pomiędzy imperiami hiszpańskim, brytyjskim i francuskim o zasiedlenie brzegów rzeki i zniewolenie lokalnej ludności. Sama nazwa „Missisipi” jest pozostałością kolonialnego nacisku; Francuzi przejęli ją z określenia plemienia Ojibwe na „długą rzekę”. Po tym, jak Stany Zjednoczone wygrały bitwę o Missisipi w 1812, rzeka została włączona w narodowy mit o „cywilizacyjnej misji” rozrastającej się na zachód Ameryki. XIX-wieczny mural na amerykańskim Kapitolu pokazuje uległych autochtonów poddających się władzy de Sota, który jedzie na białym koniu brzegiem mieniącej się rzeki.

Wzdłuż różnych odcinków Odry koegzystowały ze sobą rozmaite królestwa – w tym Państwo Wielkomorawskie i włości książąt śląskich, brandenburskich i pomorskich. Począwszy od wczesnego XVIII wieku, Prusy rządziły tam samotnie. Nacjonalizm XX stulecia wyostrzył falistą linię rzeki do postaci egzystencjalnego podziału. Po I wojnie światowej i odzyskaniu przez Polskę niepodległości, Niemcy zaczęły zbroić Odrę (jej wschodni brzeg) przy pomocy bunkrów i okopów, a niemieccy patrioci obwołali ją „nosicielką niemieckiego ducha”. Po II wojnie, kiedy przywódcy aliantów uczynili ją wschodnią granicą Polski, polscy patrioci stwierdzili, że zawsze należała ona do ich narodu. Ta fikcyjna narracja wymagała usunięcia milionów Niemców, którzy zamieszkiwali Śląsk, i osiedlenia tam Polaków przeniesionych ze wschodu.

Tak jak zmienili się ludzie otaczający rzeki, tak zmieniły się one same. Nowoczesny kapitalizm przyniósł praktyki zarządzania, które opierały się na wyzysku i zagrażały wodzie, roślinom i zwierzętom. Zarówno Odra, jak i Missisipi napędzały handel, przemysł i wielkoobszarowe rolnictwo. W 1912 roku niemiecki poeta ludowy opisał Odrę jako „szlachetną wieśniaczkę”, na której sukni osiada czasem „pył wapienny i węglowy”.1 Tego typu podania przesłaniały prawdziwą twarz przemysłu wydobywczego, który brutalnie zmieniał rzeki i ich ekosystemy. W XVIII i XIX wieku pragnienie pruskich polityków i niemieckich przemysłowców, aby posiąść śląskie złoża ołowiu, cynku, złota, srebra i węgla, zanieczyściło Odrę, tak jak i wzniesione na jej brzegach rafinerie cukru. Wzdłuż Missisipi zniewoleni czarni robotnicy byli zmuszani do wyrębu drzew i zasiewania w zamian bawełny, która przyniosła słynne bogactwo plantatorom i cierpienie tym, którzy ją uprawiali. Zarówno europejskie, jak i amerykańskie rządy chciały obrócić rzeki w łatwe do zarządzania szlaki transportu towarów przez instalowanie śluz, zapór i wałów przeciwpowodziowych. Działania te odcięły rzeki od mozaiki wzgórz, lasów, mokradeł i bagien, którym umożliwiały rozkwit. W XX wieku nawozy stosowane przez rolnictwo przemysłowe trafiały do wody wraz z azotem i fosforem.

Róża Luksemburg rozpoznała kapitalistyczny wyzysk natury jako część niestrudzonego poszukiwania nowych zasobów. Była pewna, że kiedy imperia się wyczerpują, natura walczy o siebie. Odra i Missisipi walczyły jak mogły, za pomocą nieprzewidywalnych i gwałtownych powodzi ukazując głupotę tkwiącą w próbach rozdzielenia rzek od ich terenów zalewowych. Lecz kiedy starały się pozyskać swoje prawa, zarówno one, jak i wspierane przez nie społeczności przeżywały coraz poważniejsze wyniszczenie. Założone wzdłuż dolnego biegu Missisipi zakłady przetwórstwa chemicznego spowodowały wzrost przypadków raka w ubogich społecznościach farmerskich, których zniewoleni przodkowie niegdyś uprawiali na brzegach rzeki cukier i bawełnę. Połączone efekty zanieczyszczenia przemysłowego i zmian klimatycznych spowodowały, że latem 2022 roku w Odrze zakwitły algi powodujące masowe wymieranie ryb, ślimaków i małży (które zapewniają naturalne oczyszczanie wody).

Jak chemikalia zatruwają rzeki, tak prawicowy populizm zatruwa społeczeństwo. Niczym echo państw i przedsiębiorstw wywłaszczających Odrę i Missisipi i odzierających je z niezbędnej różnorodności ekosystemów, autorytarni politycy dzielą i demonizują tych, których etykietują jako „innych”, aby wypełnić sztuczną wizję czystości narodowej i postępu. Ich misja izolacji i opresji mniejszości jest analogiczna wobec ślepego na rzeczywistość nacisku na podporządkowanie sobie natury. W USA administracja Donalda Trumpa zrezygnowała z ochrony środowiska, zakończyła programy zielonej energii oraz zmniejszyła fundusze dla organizacji reagujących na powodzie, co miało fatalne skutki dla społeczności nadrzecznych. Polski rząd Prawa i Sprawiedliwości bronił przemysłu węglowego i Polska jako jedyny kraj w Unii Europejskiej nie wspierała wspólnych wysiłków dekarbonizacji. Podczas wymierania ryb w Odrze politycy ledwo reagowali na katastrofę, nie informując o stanie rzeczy niemieckich władz i ignorując źródła zanieczyszczeń (w tym polski przemysł górniczy). Zapomniani przez władzę, lokalni rybacy i wolontariusze sami zajęli się oczyszczaniem. Opozycja, która ma tendencję do oddania raczej wobec kapitału niż równości, często nie występuje przeciwko podobnym sytuacjom i nie oferuje ochrony uciśnionym. Rzeki, tak jak migranci czy obywatele LGBTQ+, nie są rozpatrywane jako członkowie społeczności posiadający prawa. Ich ścieżki są naruszane i ograniczane, ich ciała poddawane przemocy.


Jak zachować nadzieję w mrocznych czasach? Rzeki mogą być przewodniczkami. Ich wijące się kształty, które łączą pojedyncze wody z większą oceaniczną całością, opierają się nowoczesnej inklinacji do atomizacji i dyscyplinowania. Zakotwiczają nas w ziemi i w sobie nawzajem.

„Nie czas i przestrzeń rządzą rzeką, ale ona nimi – ustala kojącą ciągłość, utrzymuje całą krainę w stałym, bezpiecznym miejscu”, napisała kiedyś Olga Tokarczuk2. Rzeki uczą nas porzucania praktyk, które nie działają – ograniczeń, które mówią nam, że czas płynie tylko naprzód przez nieustanny konflikt, podczas gdy w gruncie rzeczy zawraca on ku przeszłości i przywiązuje do tego, co istniało przed nami. Rzeki przypominają nam, jak to ujęła amerykańska poetka Mary Oliver opisując dzikie gęsi wracające do domu, o naszym „miejscu w rodzinie ziemskich rzeczy”3.


Społeczności, które pragną uleczyć Odrę i Missisipi, wskrzeszają formy troski sprzeciwiające się sztucznym granicom pomiędzy państwami i gatunkami. Missisipi nadal jest domem dla plemion – Ojibwe, Dakota, Chitimacha – podążających za praktykami swoich przodków, którzy raczej szanowali sprawczość rzeki, niż próbowali nią rządzić. W 2013 roku grupa rdzennych kobiet przeszła 1500 mil wzdłuż jej brzegu, aby nawoływać o czystą wodę. Uczestnicy corocznych spacerów Nibi modlą się za Missisipi i wyrażają wdzięczność za jej „życiodajną siłę”, która zakłada cykliczne przyjście powodzi. W 2022 roku aktywiści z Dolnego Śląska powołali Osobę Odrę, ruch, który nawołuje do przyznania rzece osobowości prawnej. Fundacja inspiruje się ludami maoryskimi, które w 2017 roku uzyskały taki status dla nowozelandzkiej rzeki Whanganui. Członkowie Osoby Odra identyfikują się jako „Plemię Odry” i powtarzają maoryskie słowa: „ja jestem rzeką, a rzeka jest mną”.


Grupy te opowiadają się za przestrzeganiem praw rzek poprzez ponowne połączenie ich z obszarami zalewowymi i zredukowanie ludzkich struktur, które naruszają ich niepodległość. Podobne lokalne inicjatywy już wywołały zmianę. W 2015 roku usunięto z brzegu Odry 7 kilometrów nasypu nabrzeżnego, aby podnieść bezpieczeństwo powodziowe i przywrócić nabrzeżny las. Efektem było odzyskanie 600 hektarów terenu zalewowego. Wspólnie ruchy skupione na zdrowiu rzek są częścią szerszego wołania o dewzrost [degrowth], który sprzeciwia się bezdusznemu kapitalistycznemu oddaniu wobec zysku. Zamiast zniszczenia i zanieczyszczenia, szukają regeneracji i sprawiedliwości.

Przeszkody w próbach naprawy są wielkie: Luksemburg zauważała, że kapitalizm odrzuca wszystkie starania o ograniczenie jego apetytu. Botaniczka na równi z radykalną ekonomistką głęboko odczuwała, jak nierozerwalnie połączone są wszystkie formy życia. W jednym z listów z więzienia opisała żal, który przeżyła, czytając o tym, jak nowoczesne rolnictwo i zarządzanie lasami spowodowało zniknięcie ptaków śpiewających z Niemiec: „obraz cichej, niechybnej zagłady tych bezbronnych małych stworzeń tak mnie boli, że musiałam płakać”4.

Mimo wizji „cichej, niechybnej zagłady” zdiagnozowanej przez Luksemburg, rzeki i liczne istnienia, które wspierają – sumy i kraby, bobry i jeże, czaple i kaczki – przetrwały. Tak samo z natywnymi społecznościami, które były zabijane, niewolone i wpychane do rezerwatów przez chciwych Europejczyków. Ludzie tacy jak Ojibwe oferują bardziej empatyczny i zrównoważony model życia, który umieszcza wszystkich ludzi we właściwym dla nich skromnym miejscu jako członków ekosystemu. „Nasze życia są możliwe dzięki wszystkim tym innym życiom”, zauważyła raz Rosina Philippe, członkini starszyzny plemienia Atakapa-Ishak/Chawasha w Grand Bayu, spacerując wzdłuż Missisipi. „Każda rzecz, którą zabierasz – jej nieobecność będzie dostrzeżona”.5


przełożyła Agnieszka Waligóra

1. Paul Keller, cyt. za Uwe Rada, Odra. Życiorys pewnej rzeki, tłum. Zdzisław Owczarek, Wrocław-Wojnowice 2015, s. 4. 
2. Olga Tokarczuk, Potęga Odry, w: „Kafka” 2003, nr 9, s. 12. ↩︎
3. Mary Oliver, Dzikie gęsi, tłum. Czesław Miłosz, w: tegoż, Przekłady poetyckie wszystkie, red. Magda Heydel, Kraków 2015, s. 516. 
4. Róża Luksemburg, list do Zofii Liebknecht z 2 maja 1917 roku, tłum. Maria Bilewiczowa, https://rosaluxemburg.org/pl/material/4210/. 
5. Cyt. za Boyce Upholt, The Controversial Plan to Unleash the Mississippi, “Hakai Magazine” 2022, https://hakaimagazine.com/features/the-controversial-plan-to-unleash-the-mississippi/, wypowiedzi te pojawiają się także w późniejszej książce tego samego autora The Great River: The Making and Unmaking of the Mississippi, 2024. ↩︎

BIO

fot. Meridith De Avila Khan

Joy Neumeyer – dziennikarka i historyczka specjalizująca się w historii Rosji i Europy Wschodniej. Ukończyła doktorat z historii na University of California, Berkeley. Była stypendystką programu Fulbrighta w Rosji oraz programu Maxa Webera na European University Institute we Florencji. Pracowała jako reporterka w Moskwie i Warszawie, jej teksty publikowane były m.in. w: „The New York Times”, „The Nation”, „Foreign Policy”, „The Washington Post”, „The Atlantic” i „New Left Review”. Autorka książki A Survivor’s Education: Women, Violence, and the Stories We Don’t Tell (PublicAffairs 2024).